niedziela, 22 stycznia 2017

026. A. Dellaira - Kochani, dlaczego się poddaliście?

026. A. Dellaira - Kochani, dlaczego się poddaliście?

Recenzja, choć nigdy nie byłam dobra w ich pisaniu. ;)

Autor: Ava Dellaira
Tytuł polski: Kochani, dlaczego się poddaliście?
Tytuł oryginalny: Love Letters to the Dead
Ilość stron: 300

Laurel ma szesnaście lat i przeżyła tragedię. Jej kochana siostra May nie żyje. Dziewczyna nie potrafi pogodzić się ze stratą, wszystko przypomina jej o bolesnej stracie.  May była dla Laurel wzorem do naśladowania, bez niej nie potrafi się odnaleźć w nowym dla niej świecie. Zaczyna bowiem chodzić do liceum, i jak sama mówi, chciałaby wiedzieć kim tak na prawdę jest. 
Okoliczności śmierci May są niejasne i tajemnicze, a prawdę zna tylko sama Laurel. Czy nastolatka znajdzie w sobie wewnętrzną siłę i odwagę do wyjawienia prawdy? Czy nadal będzie pogrążała się w żalu i bólu, jaki powodują wspomnienia tamtych wydarzeń?

Przed śmiercią najstarszej córki rodzice dziewczyn się rozwiedli. Matka wyjechała na ranczo, zaś ojciec został z Laurel - która mieszka raz u niego, raz u swojej ciotki Amy, zagorzałej katoliczki. Uczęszczająca do liceum Laurel dostaje od nauczycielki języka angielskiego, pani Buster, zadanie domowe polegające na napisaniu listu do nie żyjącej już osoby.  Można by się spodziewać, że dziewczyna napisze do swojej siostry, lecz nie jest to prawdą. Laurel, której pomysł pisania listów bardzo przypadł do gustu, swoje listy kieruje do zmarłych znanych osób takich jak: Kurt Cobain, Amy Winehous, Jim Morrison czy Janis Joplin. Od tego czasu regularnie pisze do nich, opisując w listach swoją historię. Tę teraźniejszą jak i to co działo się kiedy. W ten sposób dowiadujemy się całej prawdy na temat tego co stało się w noc śmierci jej siostry, May. Poznajemy jej przyjaciół, rodzinę oraz chłopaka, w którym się zakochała. 

Książka jest pisana w formie listów, co z początku odrzucało mnie od czytania. Długo odkładałam tę pozycję, aż w końcu sięgnęłam po nią, jako środek antystresowy przed egzaminami. 
W listach główna bohaterka opisuje swoje życie, opowiada o stracie siostry, wspomnieniach z nią związanych. Porusza trudne tematy takie jak śmierć bliskiej osoby, poczucie winy związane z tym wydarzeniem, rozwód rodziców widziany oczami dziecka, oraz akceptacji homoseksualistów i tego jak świat na nich patrzy - po części.
Autorka zmyślnie buduje napięcie towarzyszące odkrywaniu tajemnicy śmierci May. Przez cała książkę człowiek zastanawia się co tak na prawdę się stało. Czy był to nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo, czy zbrodnia doskonała - przynajmniej ja tak przez chwilę myślałam. Po za listami do zmarłych muzyków pojawiają się tu listy do innych znanych osób na przykład Heath Ledger, zmarły aktor grający Jokera w filmie "Mroczny Rycerz". Mimo iż znałam większość osób, do których były pisane listy, poznałam ich na nowo, odkryłam ich muzykę, poznałam ich historię.
Nie jest to - według mnie - powieść tylko i wyłącznie dla młodzieży. Spokojnie mogę ją polecić każdemu. Co prawda było z książce kilka nudnych fragmentów, szczególnie na początku, gdy akcja dopiero się rozkręcała. 
Przeczytanie książki zajęło mi cztery dni po 2 - może 3 - godziny dziennie, więc można rzec, że czyta się ją szybko i płynnie.

To była moja osobista opinia na temat tej książki, krótka recenzja, która chyba nawet przypomina recenzję. I jestem z tego nawet dumna. Tak dawno nic nie pisałam na tego bloga, nie przeczytałam żadnej książki, że aż to zabolało, gdy patrzyłam jak blog marnieje. Ale to nie o tym notka!

Do zobaczenia w kolejnym poście!

Love, Pietrova.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

025. Jak ten czas leci...

025. Jak ten czas leci...

Cześć, z tej strony Pietrova i witam Wam w pierwszej notce w roku 2017! Tak trochę się obijałam w zeszłym roku. Wiem, że nie należę do osób systematycznych, zapomniałam napisać Wam życzenia świąteczne i noworoczne, ale byłam trochę zajęta - przygotowania do świąt, a także nauka do sesji trochę czasu mi zjadły. 
Ale teraz powracam! A przynajmniej mam taką nadzieję. To już niemal rok jak prowadzę tego bloga, i przyznam jestem z siebie dumna, że nie usunęłam go po miesiącu. Wypełniłam jedno z postanowień zeszłorocznych, prowadziłam bloga - co prawda kiepsko, ale prowadziłam ;) W tym roku nie robię żadnych postanowień, to nieco przereklamowane, no i każdy wie jak z nimi bywa, nigdy się ich nie przestrzega. Mam co prawda swój mały plan na ten rok, na tego bloga, na książki, które chcę przeczytać, a które chcę napisać :p. Jesli chodzi o tego bloga, zaczęłam od drobnej zmiany, jak zauważyliście, pojawił się nowy szablon. Ten czarny był już zbyt "depresyjny", nowe kolory jakoś bardziej ożywiły wygląd - tak myślę. 
Doszłam do wniosku, że będę też pisać o czym innym niż książki, mianowicie raz na jakiś czas będą się pojawiać notki o filmach - najczęściej premierach, które obejrzę - żeby nie było tu tak pusto. Postaram się tez czytać więcej, o ile nauka i chęci dadzą mi ku temu okazję. Poszukuję też interesującego wyzwania książkowego na ten rok, ale jak na razie to jestem z tym w lesie. Ale dam radę! Muszę dać.  Moim celem jest ożywienie tego bloga, by chociaż z dwie/trzy notki miesięcznie się pojawiały. 

A jeśli chodzi o samego bloga i to co z nim zrobiłam w 2016 roku. Napisałam 24 notatki, które pojawiały się mniej lub bardziej systematycznie od  20 stycznia roku zeszłego. Publikacje te zyskały 49 komentarzy, za które  wszystkim serdecznie dziękuję! Wolę nie liczyć ile książek przeczytałam, bowiem wiem, że nie przekroczyłam progu 10 książek, nad czym ubolewam :c.
Mój zeszły rok był średni, ale nie będę tutaj o tym pisać.

Mimo iż to spóźnione, to chcę Wam życzyć weny i wytrwałości, a także by ten rok był lepszy niż poprzedni.
Love, Pietrova.
Theme by MIA