sobota, 3 grudnia 2016

024. Podsumowanie - LISTOPAD

024. Podsumowanie - LISTOPAD! 

Hej i czołem!
Listopad już się skończył, a u mnie na blogu nadal pustki. Wena to kapryśna przyjaciółka, i cały listopad leciała sobie ze mną w kulki razem z chorobą :c. Dlatego, teraz, gdy choć trochę mam czas i wenę piszę podsumowanie listopada.
W tym miesiącu przeczytałam półtora książki oraz jedno opowiadanie - bloga ^^
Może zacznę od bloga, który pochłonęłam w nie całe dwa dni. "I nie ma już nikogo" to opowiadania osadzone w świecie Harry'ego Potter'a, zaś jego akcja dzieje się za czasów Huncwotów - dla niewtajemniczonych mugoli, czyli za czasów nauki Jamesa Pottera i Lily Evans. Nie jest to przesłodzona historia o Jamesie i  Lily, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Jedną z głównych postaci jest Syriusz Black - i jest to jeden z nielicznych blogów, w których Syriusz nie jest sparowany z Remusem. Uwierzcie mi, ciężko by jakiś blog o tematyce Potterowskiej, szczególnie z czasów Huncwotów mnie zainteresował, a tego pochłonęłam w niespełna dwa dni - zaczęłam czytać wieczora i skończyłam wieczorem dnia następnego, dobra skończyłam w okolicach 23 ^^.
Jeśli jednak mówimy o książkach, jestem w połowie "Upiora w operze", którego czytam na telefonie, gdy nie mam co już robić. Książką, którą przeczytałam od deski do deski jest "Uratuj mnie" Anny Bellon. Zajęło mi to kilka godzin - około 6/8 - rozłożonych na kilka dni, podczas podróży pociągiem. W "Uratuj mnie" jest pełno ciekawych cytatów, książka nie jest  pustą powieścią dla nastolatków. Pokazuje ile człowiek może osiągnąć, gdy ma przy swoim boku przyjaciół, kogoś kto nie poddaje się i próbuje przebić się przez mur jaki wokół siebie stworzył człowiek. 
Odnośnie cytatów, oto dwa moje ulubione:


Głównymi bohaterami są Mai'a i Kyler. Obydwoje są nastolatkami, uczniami ostatniej klasy liceum. Każde z nich ma swoje problemy. Życie Mai było normalne, do czasu wypadku, w którym zginął jej starszy brat, od tego czasu dziewczyna odsunęła się od znajomych i przyjaciół, zbudowała wokół siebie mur, przez który nie chciała przepuścić nikogo. Kyler mieszka z matką, która jest pisarką, oraz ojcem, który ma wygórowane wymagania wobec syna. Chłopak chce się jak najszybciej odciąć się od toksycznego ojca, jednakże znosi jego zachowanie tylko i wyłącznie dla matki, którą nie chce zostawić w domu.
Kyler i Mai są narratorami powieści, każde z nich przedstawia swój świat, swój pogląd na życie oraz na to co się z nimi dzieje. Jak sama Mai powiedziała Kyler "Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierowy dym.". Z początku są oni swoimi przeciwieństwami. Dziewczyna cicha, skryta, unika tłumów, on zaś pewny siebie, przebojowy, zbuntowany, z ciętymi ripostami sypanymi jak z rękawa. I to właśnie Kyler wprowadza świetny humor w tę opowieść. Jest w niej - jak już wspomniałam wcześniej - wiele ciekawych cytatów, są nawiązania do muzyki i zespołów, a także seriali - kilka razy przewinął się lekki wątek maratonu Doctora Who ^^.
Nie jest to Bóg wie jak ambitna powieść, raczej dobra historia na jeden wieczór z czekoladą i kocem. Polecam ją, Pietrova.
Inne cytaty warte uwagi:
"Pewnych słów nie trzeba mówić na głos, nie trzeba ich wykrzykiwać, żeby zostały usłyszane. One po prostu zawieszają w przestrzeni między ludźmi. I trwają."

"Ktoś kiedyś powiedział mi, że czasem po prostu potrzebujemy, by ktoś nam towarzyszył. Bez słów. Bez zbędnych gestów. Ale ze wsparciem, jakie niesie sama obecność osoby, której ufamy. Z jego siłą, której czasem nam brakuje"

"Nie proś życia o wieczność, proś je o to, by po porostu było. Czasem jest złe. Czasem jest wręcz beznadziejnie złe. Ale właśnie wtedy, właśnie wtedy, gdy już gorsze być nie może , może być tylko lepsze. I kiedyś będzie. Jeśli tylko będziesz o nie walczyć."

Co po za tym w listopadzie? Hmmm, kupiłam dwie nowe kolorowanki - miałam zrobić o nich notkę, ale cóż wyszło jak wyszło.
Nowe nabytki to te dwie górne. Są świetne!
Byłam także w kinie na "Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć.". Byłam tak podekscytowana jakbym znów była dzieckiem idącym na premierę Harry Pottera. Szłam do kina z wielkim uśmiechem na twarzy, oraz zmieniaczem czasu na szyi - zeszłoroczny prezent urodzinowy od przyjaciółki ^^ - i z niecierpliwością czekałam na seans. Dziwnie się czułam, bowiem byłam  jedyną dorosłą na tym seansie - dobra, byli dorośli, aż dwóch i to dlatego, że byli z dziećmi. Nie przeszkadzało mi to jednak w oglądaniu. Znów byłam dziewczynką zakochaną w świecie HP. Aż chyba wrócę do książek ♥

I tak wyglądał mój listopad, można do tego dodać trzy tygodnie chory (cztery wizyty u lekarza, 5 tygodni kaszli -.- nie polecam). Grudzień będzie równie mało atrakcyjny w czas wolny. Zbliża się sesja, a w styczniu egzaminy zawodowe.  Trzymajcie za mnie kciuki ♥
Jestem zaskoczona, bowiem cały rok ten blog przeżył, co prawda ma tylko 24 notki, ale żyje! Wytrwałam i nie skasowałam go. Ale o tym, może w następnej notce? ;)

Love, Pietrova! ♥

Theme by MIA